niedziela, 24 marca 2013


Politycy zachowują się jak właściciele psów wystawianych do walk. Szczują na siebie zwierzęta,  czyli nas, a sami starają się żyć w spokoju.

                Napuszczanie Polaków na siebie daje politykom w miarę przyzwoite i stałe dochody oraz prestiż społeczny wynikający z mandatu parlamentarnego. Słowem dobra praca. I niespecjalnie trudna. Wystarczy regularnie wymyślać zagrzewające naród do boju hasła a media dostarczą to odbiorcom, podkręcając jeszcze i tak napiętą atmosferę.

                Naród opluwa się i zagryza się w imię interesów garstki cwaniaków. Z punktu widzenia polityków fantastyczny układ. Trzeba tylko uważać, żeby emocje nie stygły i żeby wciągać w te awantury jak najszerszą rzeszę rodaków. Najlepiej, żeby wszyscy bez wyjątku mieli ugruntowane poglądy i byli gotowi w imię tych poglądów skakać do oczu innym.

                Interes polityków jest oczywisty. Trudniej zrozumieć jaki my mamy interes w tym , żeby warczeć na siebie i się kąsać? Dlaczego odpowiada nam rola walczących psów. Dlaczego musimy być po którejś stronie? Nie wystarczyłoby wstać rano, iść do pracy, płacić podatki i dbać o rodzinę? A całą resztę mieć w …. ?

niedziela, 10 lutego 2013

Wyrzucić Palikota od Palikota


Palikot chciał wyrolować Nowicką a stało się odwrotnie. Z punktu widzenia public ralations Palikota to kompletna katastrofa. Oddał za darmo fotel wicemarszałka, skłócił doszczętnie swoje ugrupowanie, ujawnił pełną polityczną amatorszczyznę.

Gdyby można teraz wymyślić jakąś skuteczną kampanię lobbingową na rzecz odzyskania sensu dalszej działalności RP to od czego zacząć? Może trzeba wyrzucić Palikota z partii? To urzekająca swoją absurdalnością wizja. Ruch Palikota bez Palikota. Teoretycznie to możliwe. Mało tego, niełatwo byłoby Palikotowi zabronić partii używania nazwy, zawierającej jego nazwisko.

Polska polityka partyjniacka jest tak bardzo oderwana od realu, że Ruch Palikota bez Palikota wpisuje się w jej schemat wspaniale. Cóż by to była za wyborna uczta dla tłumu redaktorów. A dla nas wygoda. Moglibyśmy  się przełączyć z newsów na kanał przyrodniczy albo historyczny bez ryzyka, że przegapimy coś ważnego. Media nie gadałyby o niczym innym.